Zwiedzanie 787

Przylot samolotu… dla wielu osób lądowanie Dreamlinera w Warszawie było wyjątkowym wydarzeniem, dla innych wręcz przeciwnie – „samolot jak samolot”, „czym się zachwycać”. Mimo sprzecznych opinii i argumentów wysuwanych przez obie strony warto wspomnieć, że nie jest to „zwykły” samolot.

To przełom jakiejś ery w lotnictwie, którego możemy być naocznymi świadkami. Minęło ponad sto lat od pierwszego kontrolowanego przelotu maszyną cięższą od powietrza. W 1903 roku Orville Wright – jeden z braci uważanych za ojców awiacji – na skonstruowanej przez siebie Kitty Hawk pokonał dystans 37 metrów. Lot trwał 12 sekund. To odległość równa mniej więcej długości kadłuba Boeinga 737-400.

Od czasów Kitty Hawk były projektowane, konstruowane i oblatywane przeróżne samoloty – od drewnianych maszyn ze skrzydłami pokrytymi płótnem, po bardziej zaawansowane konstrukcje metalowe, które zaczęto w końcu rozwijać w kierunku funkcjonalności, oszczędności i wydajności.

Pojawił się aspekt ochrony środowiska, zanieczyszczanego coraz bardziej przez rozwój cywilizacji. Ta z kolei pozwoliła na osiągnięcie rozwiązań, które wykorzystano przy projektowaniu i stworzeniu samolotu, który spełniałby te wszystkie wymienione wcześniej wymagania – funkcjonalność, wydajność, oszczędność i ekologia.

Dreamliner jest wyjątkową maszyną, nie tylko dlatego, że PLL LOT odebrał ją jako pierwsza linia w Europie, co wiąże się przecież z ogromnym prestiżem. Jest wyjątkowy właśnie z racji technologii zastosowanej przy jego produkcji, materiałów z jakich go zbudowano, a także osiągów i udogodnień, które pozwolą liniom lotniczym i ich pasażerom na bezpieczniejsze, szybsze i wygodniejsze podróże.

Wspomniałem o przełomie technologicznym, gdyż warto przypomnieć, że samolot ten w 50 proc. zbudowano z kompozytów – laminatów i włókna węglowego. To mocny i zarazem lekki materiał, którym zastąpiono tradycyjne aluminium poszycia skrzydeł i kadłuba.

Wcześniej poszycie samolotów składano z wielu małych elementów łączonych ze sobą nitami, przy produkcji Dreamlinera zdecydowano się na rewolucję: główne części kadłuba stanowią całość. Część przednia z kokpitem, część środkowa i ogon maszyny powstają dzięki nawijaniu wokół stalowego szkieletu warstwy kompozytowej – utwardzanej potem w piecu.

Wykorzystanie takich materiałów przy budowie pozwoliło na znaczną redukcję wagi samolotu. Dzięki temu Dreamliner spala o 20 proc. mniej paliwa, w porównaniu do maszyn jego wielkości. Mniejsze zużycie paliwa wiąże się z redukcją emitowanych do atmosfery spalin i już na początku projektu 787 podkreślano, że będzie to pierwszy na świecie „zielony samolot”.

Mniejsze spalanie podczas lotu oznacza również oszczędności na paliwie, którego ceny dotykają całą branżę lotniczą. A posiadanie takiego oszczędnego samolotu we flocie wiąże się już z wydajnością linii lotniczej. Dreamliner dzięki swej konstrukcji i wadze jest równocześnie szybszy – dla porównania: jego starszy brat podobnej wielkości – Boeing 767 rozwija maksymalną prędkość 913 km/h. Według danych technicznych Dreamlinera prędkość ta wynosi 954 km/h.

Jakie różnice dostrzegą pasażerowie podróżujący Dreamlinerem? Maszyna Polskich Linii Lotniczych skonfigurowana jest w trzech klasach – biznesowej, premium i ekonomicznej. Fotele w klasie biznesowej rozkładają się do pozycji leżącej, to pierwsze tego typu rozwiązanie w samolotach dalekodystansowych polskiego przewoźnika.

Podniesiony sufit stwarza wrażenie dużej przestrzeni na pokładzie, które uzupełnione kolorystyką świateł i wystroju wręcz uspokaja przed lotem. Kolejnym szczegółem wyróżniającym Dreamlinera spośród innych maszyn pasażerskich są jego wyjątkowe okna. Są to obecnie największe na świecie okna zamontowane w samolocie, zwraca też uwagę sposób ich przyciemniania, gdy razi nas słońce, lub gdy promienie odbijają się od chmur. Dotknięciem jednego przycisku nakładamy na okno filtr, który działa jak okulary przeciwsłoneczne – światło nie razi, a widoki można podziwiać nadal.

Komfort pasażerow poprawi konstrukcja kabiny, dzięki której wewnątrz panuje wyższe i znośniejsze dla organizmu człowieka ciśnienie. Warto wspomnieć też o oświetleniu, które można dowolnie programować do różnych ustawień – symulacja pór dnia z wschodem i zachodem słońca pozwala podczas lotu „oszukać” przekraczanie kolejnych stref czasowych i po wyjściu z samolotu czujemy się mniej zmęczeni.

Samolot ten został udostępniony do zwiedzania przez zaproszonych przez PLL LOT gości. Zebraliśmy się przed budynkiem biurowca LOT, w którym odebraliśmy specjalne karty pokładowe i autokarem dojechaliśmy na plac pod hangarem AMS. Mimo brzydkiej pogody – zachmurzenie, mgła i lekka mżawka – nowiutki Dreamliner prezentował się okazale.

Pozornie samolot mierzący 57 metrów długości powinien wydawać się większy. Tutaj nie odniosłem takiego wrażenia – delikatny zarys nosa, uniesione w górę końcówki skrzydeł, pod którymi podwieszone są ogromne silniki, wyprofilowany statecznik pionowy. Całość sprawia wrażenie smukłej, lekkiej i zwinnej konstrukcji, a kształt samolotu kojarzy mi się z sylwetką delfina, właśnie z racji skrzydeł i statecznika przypominających płetwy.

Gdy już sfotografowaliśmy samolot z zewnątrz, zaproszono nas na pokład. Trzeba przyznać, że wszystkie trzy klasy pasażerskie robią wrażenie. Miękkie fotele z szarej skóry z granatowymi i czerwonymi elementami, system rozrywki, duże okna, a to wszystko podświetlone delikatnym błękitnym światłem. Jednak pierwsze, co się rzuca w oczy po wejściu do 787, to jego wysoki sufit. Potem zaczynamy dostrzegać kolorystykę i wystrój.

Pod koniec zwiedzania znalazłem się w kokpicie, niestety czas przeznaczony dla naszej grupy się kończył i zdążyłem zrobić tylko kilka ujęć.

Miałem jedną myśl w głowie – kokpit przytłacza. Nie piszę tu o ilości guzików i pokręteł, bo na wielu z nas nawet panele Jumbo Jeta nie zrobią większego wrażenia. Mam na myśli technikę, nowoczesność i wygląd kokpitu.

Profilowane fotele pilotów, duże wyświetlacze LCD, na których z daleka widać wskazywane wartości, bardziej ergonomiczne wolanty i przełączniki, czy przepustnice. Uwagę zwracają wyświetlacze przezierne HUD, przez które pilot może obserwować widok za oknem, jednocześnie odczytując najważniejsze parametry na nim wyświetlane.

Kokpit wygląda podobnie, jak w poprzednich wersjach Boeingów, segmenty sterowania poszczególnymi podzespołami samolotu umieszczone są w tych samych miejscach.

Jednak po panelu nad głowami pilotów widać, że przycisków i pokręteł jest mniej, co świadczy o tym, że elektronika i komputery w tym samolocie w coraz większym stopniu wspomagają człowieka za sterami.

Więcej informacji i zdjęć na stronie: „http://lotniczapolska.pl/Zwiedzanie-787-(zdjecia),27337”


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: